Według polskiego
prawa rodzice odpowiadają za swoje dzieci do 18 roku życia. Podejmują oni najważniejsze
decyzje w życiu nieletniego. Niektórzy, wyrozumiali, rozmawiają o wszystkim ze
swoimi nastoletnimi pociechami, a inni nie pytają ich o zdanie. Wybierają im
przyszłość i zmuszają do studiów.
Wybór szkoły ponadgimnazjalnej to jedna z
najważniejszych decyzji w życiu szesnastolatka. Ogólniak, technikum czy zawodówka?
Jeśli liceum, to human czy biol-chem? I która szkoła? W mieście jest ich
kilkanaście. Trudny wybór…
Jak to? Przecież rodzice już wybrali. Najpierw
najlepsze liceum w mieście – profil społeczno-prawny, a potem prawo na UJ. Syn
chce być mechanikiem samochodowym? Może sobie chcieć. Ma być prawnikiem. Syn
jest dzieckiem, nie ma nic do gadania. To rodzice go wychowali i mają prawo
decydować za niego. Tak niestety myśli wielu rodziców. Uważają, że wiedzą
najlepiej, a dziecko najczęściej przez to cierpi.
Gimnazjum
Po podstawówce najczęściej idzie się do gimnazjum
rejonowego albo tego lepszego z dwóch najbliższych. Nie ma profili, wszyscy
uczą się tego samego. Niektórzy mówią, że dopiero w liceum zaczyna się
prawdziwa nauka. Jednak część rodziców uważa, że to już w gimnazjum trzeba
zacząć myśleć o przyszłej karierze, która już dawno została wybrana dla
dziecka. Tak było w przypadku Magdy – przyszłego inżyniera z dyplomem z
politechniki.
Magda w gimnazjum codziennie budziła się o 7 rano z
myślą, że trzeba iść do szkoły i zdobywać edukację, by zadowolić matkę. Myśli
tej towarzyszyły ból brzucha i nudności. Dziewczyna bała się, że nie podoła
wymaganiom matki. Ciągły strach poskutkował problemami ze zdrowiem. Pani
Alicja, mama Magdy, nie widziała powiązania między chorobą córki a zmuszaniem
jej do nauki. Twierdziła, że córce nic nie jest, młoda wszystko wyolbrzymia i
ma się uczyć, a nie udawać, że jest chora. Załatwiła jej korepetycje i kazała
się bardziej przyłożyć do nauki, bo według niej to miało Magdzie pomóc.
Liceum
Powody, jakimi kierują się nastolatkowie przy wyborze
szkoły ponadgimnazjalnej są różne. Niektórzy idą do najlepszej szkoły w
mieście, inni do tej, o której marzą od kilku lat, a inni tam, gdzie idą
znajomi. Część nie ma możliwości wyboru i idą do szkoły, którą wybrali im
rodzice. Oni przecież wiedzą najlepiej. Szesnastolatek, nawet jeśli się z nimi
nie zgadza, boi się im postawić. Tak jak Magda. Poszła na biol-chem, mimo tego,
że nie przepadała (delikatnie mówiąc) za tymi przedmiotami. Jej matka, której
nie udało się spełnić marzeń o studiach na politechnice, robiła wszystko, by
córka za nią zrealizowała jej życiowe plany. Podobnie było w przypadku Kasi,
która chciała iść na humana. Od zawsze uwielbiała pisać i marzyła o tym, by
odnieść sukces jak J.K. Rowling. Jednak rodzice – fizycy – zmusili ją do
pójścia na mat-fiz.
Te dziewczyny, to tylko dwa przypadki z… tysiąca?
Kilku tysięcy? Trudno ocenić, bo młodzi często nie chcą się przyznać, że
wybierają kierunek edukacji pod wpływem bezkompromisowych rodziców. Wstydzą
się, że nie potrafią się postawić. Przez to często nie radzą sobie z nauką, a
nawet nie kończą szkoły.
Studia
Część z tych, którzy zostali zmuszeni przez rodziców
do konkretnego liceum, kontynuuje wspaniały plan rodziców i idzie na studia. Kierunek,
który ich nie interesuje i na którym sobie nie radzą. Magda poszła na
nanotechnologię, a Kasia na lotnictwo. Obie skończyły studia po pierwszym roku.
Magda postawiła się matce i jest szczęśliwą studentką zarządzania. Kasia po
długiej rozmowie z rodzicami zdecydowała się przenieść na filologię.
Dziewczyny pochodziły z pozornie szczęśliwych rodzin.
Ale ładne opakowanie nie równa się ładny środek. Zmuszanie dziecka do
realizacji planu, który się dla niego przygotowało, jest równie okropną
tragedią jak alkoholizm w rodzinie. Jednak tak jak można wygrać z
uzależnieniem, tak też można poradzić sobie z rodzicami, którzy nie próbują
nawet poznać zdania dziecka. Można się im postawić. I dziewczynom się to udało.
Bez happy endu
W przypadku dziewczyn wszystko dobrze się skończyło.
Ale nie każda historia ma happy end. Maciek chciał być mechanikiem
samochodowym, ale jego ojciec wolał, żeby był prawnikiem. Kim został?
Alkoholikiem. Z ojcem nie rozmawia, a jego matka cierpi na depresję przez
problemy syna. Czy było warto zmuszać dziecko do pójścia na studia, które go
nie interesowały? Nie. Potwierdzić to mogą rodzice Adama, który miał zostać
lekarzem. Nie radził sobie na studiach medycznych, czego nie mógł przyjąć do
świadomości jego ojciec. Adam czuł się źle, że zawiódł rodzinę. Chciał popełnić
samobójstwo. Od kilku miesięcy leży w śpiączce.
Po złym zakończeniu niektórzy rodzice nadal nie widzą
nic złego w swoim zachowaniu. Nie rozumieją, jak to się stało, że ich dziecko
zaczęło pić czy próbowało się zabić. Przecież oni robili dla niego jak
najlepiej. Zaplanowali mu życie, zapewnili dobre studia i pracę, dawali
wszystko, czego chciał. Zapomnieli o najważniejszym – słuchaniu swojego
dziecka. Które, mimo że młode i niedoświadczone, często wie lepiej, co dla
niego samego będzie dobre.
Część zauważa swój błąd. Chce go naprawić, ale czasem
jest już za późno. Żałują swojego zachowania, ale dla dziecka może już nie być
ratunku.
Nie wiedzą
najlepiej
Rodzice zmuszający dzieci do realizacji ich
niespełnionych ambicji są poważnym problemem w społeczeństwie. Niestety
najczęściej niezauważanym. Ojciec każe iść dziecku na studia? Matka wybiera mu
zajęcia dodatkowe? Dla niektórych to idealni rodzice, bo troszczą się o
dziecko. Efekt jednak jest inny. Wyrządzają krzywdę swoim dzieciom. A dzieci
się na to godzą. Nie mają odwagi się postawić. Myślą, że nie mogą mówić, czego
oni sami chcą. Ale mogą. I muszą. Uleganie takiej dyktaturze może kosztować
zdrowie albo nawet życie. Człowiek jest wolną istotą. Nikt nie może mu dyktować
życia. Rodzice nie mogą wybierać nam przyszłości, bo to jest nasza przyszłość,
a nie ich. To będzie nasze życie, które przeżyjemy my, a nie nikt inny za nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz